Dowiedziałem się dzisiaj, że mój punkt programu przygotowywany na tegoroczny Pyrkon jest „zbyt niszowy” i że przyciągnie zbyt małą publiczność, a zatem nie ma dla niego miejsca w programie konwentu. Nie było żadnych zastrzeżeń merytorycznych, co to to nie. Wyeliminowała mnie niewielka liczba uczestników gry terenowej, do której projekt się odnosi.
Nie zamierzam się tu unosić, miałem już przyjemność współorganizować jeden konwent i zdaję sobie sprawę, że jakieś kryteria przyjąć trzeba. Co wcale nie znaczy, że takie „nie” z przyczyn ? było nie było ? marketingowych trudno jest przełknąć.
I wystarczy. Nie poddaję się, mam jeszcze jeden pomysł na przyszły rok i tym razem go sprzedam. A dla ukojenia nerwów, jeszcze trochę mojej starej „tfurczości”. Tak pod nastrój.