W radio mówili, że dziś był międzynarodowy dzień pocałunku, czy coś w ten deseń, i nagle podzielenie się z Wami garścią wczorajszych przemyśleń wydało mi się jak najbardziej na miejscu.
Upał wrócił i, z mojego czysto subiektywnego punktu widzenia, ten stan nie ma zbyt wielu zalet. Za wyjątkiem może tej, że dzięki panującej modzie jest na co popatrzeć (a przejażdżka autobusem po Poznaniu dostarcza widoków, przy których konkurs Miss Polonia wypada blado ? zwyczajnie pokaz wszystkich typów urody).
I wierzcie mi, naprawdę chodzi mi o wrażenia estetyczne, żeby widok sprawiał mi przyjemność. Przy czym rzecz jest trudna do ujęcia w jakieś konkretne kategorie. Bo nie o rozmiar chodzi, raczej, jak to mówią fotografowie, o ekspozycję. Przy odpowiednim stroju każdy może wyglądać fantastycznie. A najciekawsze jest to, że panie szczodrzej obdarzone przez naturę mogą na niewłaściwym ubiorze najwięcej stracić. Bo większe biusty (tu amatorzy „big naturals” mogą się nie zgodzić, ale co mi tam) najlepiej wyglądają ubrane. W tej materii w ogóle liczy się sugestia.
Ale pokazać za dużo to i tak nic, to tylko psuje zabawę, jaką jest sugestia, ale też ma swój urok. Najgorzej zamaskować zalety i wyeksponować wady, co też nie zdarza się rzadko.
Zdjęć nie będzie, bo nie mam. Jak kiedyś zacznę obfotografowywać piękne kobiety, dam Wam znać!