Wpisy otagowane ‘in memoriam’

['] Drapak, 2008-2009

wtorek, 9 Czerwiec 2009

Dziś w nocy zakończył życie wierny Drapak. Służył dzielnie przez ponad rok, aż wreszcie jego grzbiet nie wytrzymał obciążenia kocimi harcami. Spocznie już niebawem w osiedlowym kontenerze pod blokiem, kiedy tylko zdecyduję się go wyrzucić.

Niestety, skrzynia jest nie do naprawy. Górna płyta wyrwała się „z mięsem” i musiałbym wymienić ją w całości, a może nawet więcej niż jedną płytę. Dlatego pewnie rozejrzę się i gdzieś w wakacje spróbuję zaopatrzyć w taki słup od podłogi do sufitu. chodzi o to, by można go było stabilnie umocować, żeby nie pracował przy każdym kocim skoku. W przeciwnym razie katastrofa jest tylko kwestią czasu.

Janusz Christa 1934-2008

niedziela, 16 Listopad 2008

Jak się właśnie dowiedziałem, wczoraj zmarł Janusz Christa, znany autor komiksów o Kajku i Kokoszu. Kto wie o co chodzi, niech pamięć uczci. Kto nie wie, niech nadrobi, lelum polelum.

Śmierć i Dziewczyna

środa, 13 Czerwiec 2007

Kiedy wiedziałem już, co chcę napisać, nagle w głowie pojawił mi się tytuł, który niniejszym bezczelnie od Polańskiego pożyczam.

Cóż dodać? Trzynasty czerwca już się kończy, zostało mi jeszcze kilka minut, żeby napisać o dwóch rzeczach, o których nie wiedziałbym nic, gdyby nie gadające w pracy przez cały dzień radio.

Najpierw smutna wiadomość. Na raka krtani zmarł Jacek Skubikowski, muzyk, który jak się okazuje przez lata pisywał piosenki choćby dla zespołu Lady Pank, o czym zupełnie nie wiedziałem. Mi kojarzył się z cokolwiek dwuznacznymi występami w Teleranku, gdzie śpiewał (o lizaku podobno) Weź go do buzi (…)

Choroba straszna, szczególnie dla śpiewającego artysty. Odbiera głos. Mój ulubiony dwudziestowieczny poeta na leczenie się nie zdecydował. Może oszczędził sobie męki milczenia i żywienia przez rurkę, kto wie.

Z weselszych tematów, płycie Jagged Little Pill właśnie stuknęło dwanaście lat. Co to znaczy? To znaczy, że Alanis Morrissette śpiewa już od lat dwunastu i przez cały ten czas jej piosenki pomagają przemyśleć, przekształcić i przetrwać własne emocje wszystkim tym, którzy tego potrzebują. Prosit!

Moja znajomość z tą panią, a raczej z jej utworami, zaczęła się jakieś dwanaście tygodni temu i moje pierwsze wrażenie dało się streścić w gombrowiczowskim nie zachwyca. Może nie potrzebowałem, może szukałem nie tego, co w nich jest. Od początku maja słucham ich za to w kółko, na przemian z Rammsteinem, więc jeśli chcecie szukać jakichś inspiracji powstania tego bloga, a przynajmniej winnych (to ostatnio modne) podałem Wam ich na tacy ;)