20 lat po desakralizacji

Jutro minie dwadzieścia lat, odkąd musiałem w IV klasie podstawówki rozstać się z fachowcami, którzy dotąd uczyli mnie religii. Niektórzy z nich byli naprawdę starej daty, ale dziś pozostały po nich tylko ciepłe wspomnienia. Jak kiedy siostra próbowała nam poetycko objaśnić „owoc żywota”.

Potem trafiałem na różnych ludzi. Na pana, który puszczał oko do chłopaków i wspominał o „Manuelach”, na panią, która mówiła, że nie może przy swoim chłopaku chodzić na szpilkach, bo robi się za wysoka. Na siostrę, która przy kartkówkach z katechizmu bierzmowanych demonstrowała teoretyczną i praktyczną wiedzę o ściąganiu na poziomie dla nas niedostępnym. Niezapomnianego księdza-harcerza, który mówił, że wszystko należy czytać krytycznie. I jeszcze jednego księdza, który bardzo się starał przez kolejne trzy lata.

Każda katecheza, przez wszystkie trzynaście lat od zerówki licząc, rozpoczynała się i kończyła modlitwą. A jednak, patrząc w przeszłość, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z dniem 1 września 1990 katecheza przestała należeć do sfery sacrum i spadła z hukiem do codziennego naszego profanum jako lekcja religii.

Podobno lekcje religii w szkołach są wielkim sukcesem, ale dla mnie od początku były pewnego rodzaju stratą. Nie upieram się, byłem w uprzywilejowanej pozycji: dobrze wyposażone, świeżo wybudowane sale przy parafii wspomnianych już Salezjanów, fachowcy od wychowywania młodzieży. Jakoś tak się jednak stało, że do pracy w mojej podstawówce nikt ze znanych mi z widzenia sióstr ani księży nie trafił na długo. Gdzieś jak przez mgłę przypomina mi się, że widywałem jednego księdza na korytarzu.

Przeszliśmy tak trochę z jakości w ilość. Ale taka była wola wszystkich tych dorosłych, którzy podejmowali tę decyzję.

Tagi: , ,

4 odpowiedzi do “20 lat po desakralizacji”

  1. Svi pisze:

    A ja pamiętam tylko jak przez mgłę dzieci podążające za siostrą do klimatycznej salki przy kościele. Niestety, religia weszła do szkoły wraz ze mną i nigdy nie miałam okazji odwiedzić tego miejsca. Siostry też nigdy nie spotkałam na lekcji. W przeciwieństwie do grubej, wrzeszczącej baby, która miała problem z odmianą rzeczowników przez przypadki.

  2. Lady M. pisze:

    Pytanie tylko, czy ta religia w starszych nieco grupach nie wyglądałaby tak samo jak spotkania przed bierzmowaniem.

  3. podpisany pisze:

    Co to są „Manuele”?

  4. Quintus pisze:

    Było w sumie jasne, że chodziło mu o tzw. gołe baby :)

Dodaj odpowiedź

*